Udało mi się wcześnie dziś wstać i bez opieprzania się usiąść do roboty. Prysznic, śniadanko i do pracy. Na dzień dzisiejszy jest już skończona, i zastanawiam się co teraz. Może paznkocie i umycie roweru w końcu? Albo raczej odwrotnie - rower i paznokcie. A potem stolica i randka w MCDonalds z Moim. To będzie dobry dzień.
Ostatnio Simsy poszły na bok i z Moim gramy w Minecrafta. Sama kompletnie nie umiem się po tym poruszać ale lubię patrzeć jak rozbija się te śmieszne klocki. Nadal mam ambitniejsze plany co do naszego wspólnego spędzania czasu ale na nic tak nas naprawdę nie stać. Chciałabym pojechać na lotnisko i pooglądać jak startują i lądują samoloty, chciałabym pojechać nad jakąś wodę, wykąpać się i poopalać, ale to wszystko jest kasa. Przygnębiające.
Nasze M stanęło w miejscu, podobno tutaj też skończyły się środki. Nie wiadomo do kiedy to się przedłuży, ale coś się rusza z moją przyszłą pracą. Być może już niedługo będę mogła zacząć na siebie zarabiać. Czas pokaże.